Piątkowe refleksje
Wiecie, że piątek to w Egipcie dzień świąteczny? Pozamykane są banki, szkoły, instytucje państwowe. Tego dnia w meczecie odbywa się uroczysta modlitwa, po której wygłaszane jest "kazanie". Często spotykają się…
Byłam żoną muzułmanina przez 10lat. Mieszkałam w Egipcie, gdzie poznałam wiele małżeństw mieszanych. Mój związek z Egipcjaninem dobiegł końca, ale posty dotyczące relacji z Arabami wciąż dostępne są poniżej.
Wiecie, że piątek to w Egipcie dzień świąteczny? Pozamykane są banki, szkoły, instytucje państwowe. Tego dnia w meczecie odbywa się uroczysta modlitwa, po której wygłaszane jest "kazanie". Często spotykają się…
Osobiście zdecydowanie wolę teksty przepełnione problemami egipskiego społeczeństwa i muzykę Cairokee, ale mam też TOP 3 jeśli chodzi o arabskie piosenki o miłości, które rzeczywiście porywają moje serce. Są to:…
Kocham cię po arabsku to "ana bahebak" (do mężczyzny) " أنا بحبَك "ana bahebek" (do kobiety) " أنا بحبِك" . "Miłość" w języku arabskim określana jest słowem "el hob" -…
Blog zona-egipcjanina.pl powstał 25 lutego 2013 roku. Kilkanaście dni przed urodzeniem mojego drugiego syna. Półtora roku mieszkałam już wtedy w Hurghadzie. Założyłam bloga by pokazać, że nie taki Egipt straszny jak go malują i nie każdy związek mieszany musi się źle skończyć. Choć Egipt wciąż ma silną pozycję w moim sercu i wciąż uważam, że małżeństwo z muzułmaninem, mężczyzną z innego kręgu kulturowego może się udać, to mój przykład niestety tego nie potwierdzi.
(więcej…)
Założyłam tego bloga równo siedem lat temu. Wyobrażacie sobie? 7 lat. Prawie 7 lat temu przyszedł na świat mój drugi syn. Dla niego 7 lat to całe życie. A prawie od roku nie dodałam żadnego wpisu. Nawet nie wiem kiedy to minęło. Czy to już czas by zakończyć blogowanie?
Po dwóch miesiącach moi chłopcy wrócili wczoraj do domu. Niespodziewanie. O czwartej nad ranem. Mąż nie może sobie darować, że nie nagrał mojej reakcji jak wszedł do domu. Mi też żal, że nie widziałam własnej miny. Bo myśli, które przebiegały przez moją głowę w ciągu tych kilku sekund od otwarcia drzwi, zobaczenia postury tajemniczego mężczyzny za zasłoną, i wynurzenia się uśmiechniętej twarzy mojego męża, zmieniały się w zawrotnym tempie. A na koniec pisnęłam na pół osiedla z radości. (więcej…)
Moi Egipcjanie są przede wszystkim pomocni, przyjacielscy, uśmiechnięci i pogodni. Zwykle bardzo łatwo przychodzi im zaakceptowanie tego co zostaje im dane i są pogodzeni z losem. Rzadko się śpieszą. Zawsze na wszystko mają czas. Nawet gdy są spóźnieni. Zdecydowanie nie są punktualni. Są też bardzo głośni i dużo gestykulują. (więcej…)
Związek na odległość nie jest prosty. Tęsknota wypełnia często całe dnie. Marzysz by teleportować się do tej drugiej osoby choć na chwilę. By się przytulić. Poczuć ciepło jego ciała. Skraść całusa. A dzielą Was często tysiące kilometrów. Mój mąż wyjechał 2 tygodnie temu z dziećmi do Kairu. Dzieli nas około 5-6h samochodem. Wiem, że te 2 tygodnie brzmi jak zupełnie nic dla osób, które miesiącami nie widzą swojej drugiej połówki. Ale my od dnia poznania byliśmy niemal cały czas na wyciągnięcie ręki.
Tak, jak życie grozi śmiercią, tak małżeństwo grozi rozwodem. Smutna prawda. Egipcjanki już wychodząc za mąż przygotowują się na ewentualny koniec związku. Spisują kontrakt, w którym jest wyszczególnione co powinny dostać od męża w przypadku rozwodu (zwykle spore sumy pieniędzy). My nie spisywaliśmy kontraktu małżeńskiego w Egipcie. Nie mam więc finansowego zabezpieczenia na wypadek rozwodu. Mam jednak coś znacznie cenniejszego. Samą siebie. Podczas naszego związku nigdy nie przestałam walczyć o własny rozwój. (więcej…)
Bylam trzeci raz w Egipcie na urlopie i nigdy nie zamierzalam nikogo poznać, bo jestem mężatką. Już dawno w moim małżenstwie wygasły płomienie miłości, ale został szacunek, dorobek tzn. piękny dom i ogród. Z mężem jesteśmy dobrymi partnerami i przyjaciółmi dlatego nigdy nie planowalam tego zmieniać. Mamy do siebie duże zaufanie. Aż tu za trzecim razem na samotnym urlopie / mąż nie lubi upałów, a ja kocham słońce, morze i ryby/ w Egipcie podszedl do mnie młody człowiek. (więcej…)
Pojechał mój mąż do Kairu. Paszport syna odebrać. I choć my z tych zwariowanych par, co to dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodni są razem i nie mają ochoty się pozabijać, to się ucieszyłam. Bo po co tak naprawdę mężczyzna w domu?
Mój mąż kilka lat temu miał wypadek jadąc z Kairu do Hurghady. Nie przyjechał na czas, jego telefon nie odpowiadał, a ja odchodziłam od zmysłów. Byłam wtedy w ostatnim okresie ciąży. Mieszkała z nami teściowa.
Miała być długa biała suknia, grawerowane obrączki, wielkie przyjęcie i zabawa do rana. Najlepiej mężczyzna z sąsiedztwa ubrany w dobrze skrojony garnitur. Gołębie wypuszczane do nieba, witanie chlebem i solą, przenoszenie przez próg.
Po pięciu latach w Egipcie nadszedł czas mej tygodniowej wizyty w Polsce. Prezent na Dzień Matki miał być. Jeszcze przed wylotem chciałam już wracać do swej egipskiej rodziny, słońca, beztroskości codzinnego życia. Z ciężkim sercem pojechałam jednak na lotnisko, by dotrzymać słowa danego rodzicielce.
Nadszedł ten dzień, gdy po pięciu latach pobytu w Egipcie, kupiłam bilet do Polski. Chwilę to trwało. W końcu dzieci podrosły, nasza firma rozwinęła się wystarczająco, no i mój paszport się znalazł. Może myślicie, że to mąż schował mi dokument na ten czas, bym nie wyjechała bezpowrotnie. Nie tym razem. Mnie poprosił bym schowała, bo lepiej żeby nie leżał na wierzchu, biorąc pod uwagę dzieci grzebiące gdzie się da i malujące ściany. I tak schowałam, że zapomniałam gdzie jest. Zdarza się, so zrobić. Najważniejsze, że się znalazł i bilet kupiony.
Obciach zupełny
„Mnie jest to obojętne, ale wolałbym żeby [Polki, które wychodzą za Arabów (i im podobnych)] całkowicie zrywały z Polską, nie przyjeżdżały tu (zwłaszcza ze swoimi dziećmi), a najlepiej żeby się w ogóle nie przyznawały że są z Polski. Bo to jest jednak obciach, kiedy w całym tym trzecim świecie spotyka się „polskie żony” kolorowych biedaków …”
Związek z Arabem często powoduje, że kobiety tracą głowę. Nowopoznany, egzotyczny mężczyzna jest niezwykle czuły, prawi komplementy, deklaruje miłość, proponuje małżeństwo. Takie zachowanie jest przez Europejki odbierane jako odzwierciedlenie dozgonnego, gorącego uczucia. W rzeczywistości jednak arabscy mężczyźni są zwykle bardzo wylewni, ale nie zawsze stali w uczuciach. Nawet jeśli składają deklaracje o „miłości po grób”, jest to zwykle impuls chwili i zupełnie nie myślą o tym w długotrwałej perspektywie.
(więcej…)
Sobotni poranek. Dzieci po kilkudniowej przerwie pojechały do przedszkola. Słyszę … ciszę. WOW.
Przejrzałam zlecenia. Zaplanowałam obiad. Zrobiłam listę zakupów. Czas zadzonić do mamy.
Pierwszą styczność ze związkiem mieszanym Polki i muzułmanina, pochodzącego z kraju islamskiego, miałam 16 lat temu. Leżałam na warszawskim dziecięcym oddziale hematologicznym, gdzie trafiła córka wspomnianej pary. Nie pamiętam już nawet jej imienia, ale do dnia dzisiejszego pamiętam komentarze rodziców pozostałych dzieci. Miałam 11 lat.
Przeszło rok temu zaczęłam, poirytowana uprzednio brakiem informacji „z pierwszej ręki” od anonimowej żony Egipcjanina, Polki w Egipcie. Miałam tę swoją skarbnicę wiedzy i doświadczeń w postaci swego obecnego męża, ale powiedzmy, że w dzisiejszych czasach wiarygodność takiego źródła nie może być stuprocentowa na początkach znajomości. Medialne sensacje i opinie osób, które Araba specjalnie nie widziały na oczy, też niezupełnie mnie zadowalały. Nie łatwo walczyć ze światem mając za argument „tak czuję”.
Eh mamą być…
Budzę się 3:30 pełna entuzjazmu. Do rana inshaAllah ostatni projekt będzie skończony. Ja zadowolona z siebie. Mąż dumny. Czas wolny. A kasa w portfelu.
Kawa. Baton. Plan pracy. Połączenie z serwerem. Otwarcie potrzebnych plików.
A gdyby bił, ubliżał, mieszał z błotem każdego dnia, straszył zabraniem dzieci, drugą żoną. Gdyby nie okazywał szacunku i sprawiał, że czułabym się nikim, to co?
Czy uciekłabym sama, bądź z dziećmi, konspiracyjnie, okryta niqabem? Czy pozwoliła na niszczenie mojej ludzkiej godności? Czy tłumaczyłabym sobie i światu, że może zasłużyłam albo że to tylko jednorazowy „wypadek przy pracy”?
No i stało się.
To nie koniec świata moja droga. Nawet jeśli byś chciała. W 50% z czarnym dzieckiem do domu nie wróci. Duża część Arabów ma bowiem dość jasną karnację. Kto wie, co z tego wyjść może. Jak z każdym innym facetem, może zostać wykorzystana, może być pokochana. Może być drogą do wizy, może stać się dla jednego mężczyzny najważniejszą osobą na świecie.
Mieszkanie wysprzątane, obiad ugotowany, ubrania poprasowane, i nagle jest czas na wszystko. Dla dzieci, dla męża, dla siebie, a nawet dla NIEJ. Jest z kim porozmawiać, poplotkować, o własnym mężu wymienić opinie. W końcu jest ktoś, kto twoją sytuację zrozumie w pełni, bo sam znajduje się w dokładnie tej samej. Może druga żona to rzeczywiście błogosławieństwo?
„Będzie z tym facetem problem”. To pierwsze co mi przyszło do głowy jak Cię zobaczyłam. Pamiętam doskonale, bo oczywiście podzieliłam się opinią z sublokatorką, żeby dziewczyna wiedziała czego może się spodziewać. Zawróciłeś mi w głowie mój drogi. Pasjonatka matematyki nagle „chemię” poczuła. W ułamku chwili.