• Post category:Polka w Egipcie
  • Post comments:0 Komentarzy
  • Post last modified:16 stycznia, 2022
  • Reading time:3 mins read

A w Hurghadzie w ten listopadowy poranek pachnie wiosną. Z palm pościnano już pousychane liście, klomby porasta zielona trawa, renowacji poddane są altanki na deptaku. Największą nadzieją napawa jednak widok wznowionych inwestycji. Od dwóch lat niemal dzień w dzień spacerowałam obok wielkiej konstrukcji, koło której nic nigdy się nie działo. Straszyła swoją pustością i przypominała o przemijalności życia. Teraz rusztowania rozstawione dookoła, praca wre od rana. Dobry to znak.

Urozmaiceniem mojego spaceru jest taksówkarz, który na moje „nie, dziękuję” oferuje przewóz bez pieniędzy.Oczywiście nie wsiadłam, zastanawiam się jednak czy któraś kiedyś skorzystała i czy taksówkarz coś jednak chciał w zamian. Po powrocie konsultuję sytuację z mężem i utwierdzona zostaje w swoich podejrzeniach. Nie ma nic za darmo. Ale kto by tam się przejmował takimi szczegółami w ten piękny poranek.
Słońce świeci bystro. Dodaje sił, nastawia pozytywnie do życia. Nadmorskie powietrze orzeźwia organizm. Aż chce się żyć. Do morza wskoczyć, ryż na mleku ugotować, stronę internetową zaprojektować, post na bloga napisać …
Ma ta wiosna egipska jedną wielką wadę: muchy. Natrętne, irytujące niemiłosiernie i siadające najczęściej w kąciku ust bądź oka O_o I tak w Egipcie wiosną, czy jesienią, można się delektować pogodą, cieszyć słońcem, a i tak mieć muchy w nosie. Ale co mi tam!
„Wiosna – chłodniejszy wieje wiatr
Wiosna – znów nam ubyło lat” 🙂

Aktualizacja

Okazuje się, że egipscy taksówkarze to też ludzie, którzy mają serce. W pośpiechu łapałam ostatnio taxi w Hurghadzie. Spóźniona na spotkanie miałam w kieszeni jedynie 50 funtów egipskich. Taksówkarzowi wypadałoby zapłacić 5 LE. Wiem, że zbyt duży nominał jest często problemem, bo zwyczajnie biorą więcej. Gdy zatrzymałam więc taksówkę, spytalam kierowcę czy mnie zabierze za 5LE i będzie miał wydać z 50 LE. Przytaknął z uśmiechem, więc wsiadałam do samochodu. Gdy miałam już wysiadać, wyciagnęłam do niego rękę z 50LE, na co odpowiedział, że nie ma wydać, ale nie miał sumienia zostawić mnie na pełnym słońcu, więc mnie zabrał ZA DARMO. Uśmiechnął się od ucha do ucha na pożegnanie.

Polka w Egipcie

Od sierpnia 2011 mieszkam w Egipcie, który wciąż potrafi mnie zaskoczyć, o czym chętnie piszę. Współpracuję z biurem podróży oferującym wycieczki fakulatatywne z Hurghady i Marsa Alam - El Sahel Travel. Jestem mamą dwóch półegipskich synów, byłą żoną Egipcjanina.

Dodaj komentarz