• Post category:Polka w Egipcie
  • Post comments:1 Komentarz
  • Post last modified:28 stycznia, 2022
  • Reading time:2 mins read

Mąż wyjechał na kilka dni do Kairu. Może pamiętacie co się działo jak ostatni raz był poza domem kilka dni, jeśli nie zapraszam na „Mąż z domu, żone lżej?„. Ja już wiem, że jak tylko męża  dłużej ma nie być, mogę się spodziewać mnóstwa „niespodzianek”. Tym razem zanim jeszcze na dobre minął Hurghadę popsuł nam się kran w łazience i spłuczka. Dobry początek.

Potem między innymi pomyłkowo nakrzyczałam na kelnera z naszej ulubionej kawiarni, bo zadzwonił do mnie z nieznajomego numeru (ale o tym już pisałam na facebooku). Wydrapałam sobie też brew. Więc teraz wyglada jakbym miała brew tylko do połowy oka. Nie pytajcie jak to się stało, sama się zastanawiam, a przy tym sprawdzam co chwila w lusterku czy nie odrosła.

Nocą zamiast spać czy w spokoju pracować stałam nad swoimi dziećmi z elektryczną łapką na komary i mordowałam z zimną krwią kilkadziesiąt potencjalnych roznosicieli dengi. Jeśli nie słyszeliście o tej tropiakalnej chorobie, roznoszonej przez egipskie komary i objawiającej się wysoką gorączką, to niedawno przed nią ostrzegali w egipskich mediach. Zazwyczaj to mąż przyjmuje rolę mordercy i podczas gdy my smacznie śpimy zabija latające nad nami owady.

Wczoraj nie nadążałam ich zabijać. Koniec końców poddałam się i spaliśmy przykryci od stóp do głów. A dzisiaj rano okazało się, że straciliśmy jednego członka rodziny. A ja byłam tak wyczerpana, że nawet nie wiem kiedy to się stało. Ukochane „dziecko” mojego syna, czerwono-niebieski spiderman został nocą rozszarpany najprawdopodobniej przez bezdomnego psa. Taka sytuacja.

Polka w Egipcie

Od sierpnia 2011 mieszkam w Egipcie, który wciąż potrafi mnie zaskoczyć, o czym chętnie piszę. Współpracuję z biurem podróży oferującym wycieczki fakulatatywne z Hurghady i Marsa Alam - El Sahel Travel. Jestem mamą dwóch półegipskich synów, byłą żoną Egipcjanina.

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz