• Post category:Polka w Egipcie
  • Post comments:0 Komentarzy
  • Post last modified:28 stycznia, 2022
  • Reading time:4 mins read

Zachowajmy nasze człowieczeństwo! To nie jest ludzkie życzyć drugiemu człowiekowi śmierci. Móc go ocalić, lecz zamiast tego stać z boku i patrzeć jak ginie. Więcej: śmiać się i kpić z jego cierpienia, złorzeczyć, ubliżać, mieszać z błotem. Religia, narodowość czy kolor skóry nie powinny przesłaniać najważniejszego – to jest człowiek. Taki sam jak ja i ty.

Rozumiem, że ogarnia nas czasem strach przed nieznanym. Słyszy kobieta w pociągu „Allahu Akbar” i myśli, że zaraz wybuchnie. Nie jest świadoma, że to wyznanie – „Bóg jest wielki” – jest powtarzane przez muzułmanów na całym świecie setki razy w ciągu dnia. Gdy rodzi się dziecko, gdy człowiek zostanie uratowany przed śmiercią, gdy na niebie pojawia się piękna tęcza.

To straszne, że zamachowcy, terroryści, członkowie ISIS, którzy nazywają się muzułmanami, używają tego zwrotu podczas swoich zbrodni. Powinien im przypominać jaką cenę Allah karze im zapłacić za to, co robią. Wcale nie będą to dziewice w raju. Allah jest Bogiem sprawiedliwym. Tak jak Bóg chrześcijan i żydów. A jeśli jest mniej miłosierny, bardziej srogi, jak podają media, tym bardziej powinni wykazać się bojaźliwością.

Zalewa Europę fala uchodźców. W tym tych brodatych muzułmanów, którzy ciągle powtarzają „Allahu Akbar”, „Bismillah”, „Hamdulilah”, „In sha Allah”. Nie ma się co dziwić, że strach ogarnia niektórych z nas. Zwłaszcza jeśli ciągle słuchamy o muzułmanach – terrorystach, odbierającym kobietom ich prawa, gwałcących. To nie są muzułmanie moi drodzy. To kilka jednostek, które były wystarczającą sensacją by pisać o nich w gazetach i mówić w telewizji.

Ilu muzułmanów widzieliście w życiu? O ilu oglądaliście sensacyjne programy? Na świecie jest ponad 1,5 miliarda wyznawców islamu! Mieszkam w Egipcie cztery lata. Wśród muzułmanów. W muzułmańskiej rodzinie. Tak, pisałam o swoim irracjonalnym lęku przed pałętającymi się bez celu po egipskich ulicach mężczyznami. Ale w Polsce, w Anglii czy Irlandii też takim nie ufałam. Niezależnie od ich narodowości.

Czy naprawdę to naiwność z mojej strony współczuć ofiarom wojny, imigrantom podejmującym wyzwanie, które może ich przyprawić o stratę życia swojego, małżonka czy dziecka. Czy naprawdę ludzkie, waszym zdaniem, jest przyglądanie się śmierci tysięcy osób, tłumacząc, że może jeden czy drugi z nich chce żyć z zasiłku? Jako naród postrzegany powszechnie za złodziei, alkoholików i puszczalskie panny, oceniacie grupę ludzi po kilku jednostkach?

Czy naprawdę ludzie wierzą w to, że człowiek, który widział wojnę, naraziłby życie swej rodziny dla darmowych zębów? ZĘBÓW. Rozumiem, gdyby ten żywiciel rodziny potrzebował nowych rąk do pracy, nowego serca, by móc przy życiu utrzymać swych najbliższych. Ale zębów? Prędzej za jedzeniem przemierzał świat.

Czy naprawdę uważacie, że ludzie tego samego pokroju, co porywacze samolotów, które uderzyły w World Trade Center, detonujący ładunki wybuchowe w Madrycie czy londyńskim metrze, a nawet strzelający do pracowników Charlie Hebdo, będą wsiadać na łodzie, które toną zanim dopłyną do celu?

Gdyby w Europie po raz kolejny wybuchła wojna nie szukalibyście sposobu ucieczki? Nie przemierzali świata z pragnieniem przeżycia? A gdyby tak muzułmański uchodźca był jedyną osobą, która widzi was tonących i może pomóc, złapalibyście jego dłoń by wydostać się na brzeg? Bylibyście oburzeni gdyby nie chciał wam pomóc, bo wyglądacie na konserwatywnych chrześcijan czy żydów? Pewnie zamiast siebie ratować będziecie chcieli jego utopić. Albo jak już was uratuje okradniecie go z czego tylko można, bo przecież Polacy to złodzieje. Że już pominę fakt , że najchętniej jak tylko złapiecie oddech osobiście byście waszego muzułmańskiego wybawiciela odstawili do pieca w obozie zagłady, bo przecież tam jego miejsce.

Każdy człowiek ma prawo do wolności, równości, godności, poszanowania prywatności i życia rodzinnego, wyrażania własnej opinii, rzetelnego procesu sądowego…
Każdy człowiek ma prawo do życia i do bycia traktowanym „po ludzku”.

Polka w Egipcie

Od sierpnia 2011 mieszkam w Egipcie, który wciąż potrafi mnie zaskoczyć, o czym chętnie piszę. Współpracuję z biurem podróży oferującym wycieczki fakulatatywne z Hurghady i Marsa Alam - El Sahel Travel. Jestem mamą dwóch półegipskich synów, byłą żoną Egipcjanina.

Dodaj komentarz